Ambasada Podróżników

Technologia

Jak prowadzić bloga: skąd brać tematy, jak często pisać i co mierzyć

Opublikowano Redakcja Ambasady Podróżników5 min czytania

Blog, który ktoś czyta, odpowiada na pytania jednej grupy ludzi i ukazuje się w stałym rytmie. Tak prowadzi blogi EcoPower Polska, firma z tej samej grupy co nasza strona. To ona zbudowała Ambasadę. Pisze też wpisy na stronach, które robi dla innych firm. Spisaliśmy jej zasady tak, żeby przydały się też komuś, kto pisze o wyjazdach albo o domu.

Najpierw czytelnik, potem temat

Zanim napiszesz pierwszy wpis, ustal, kto ma go czytać. Ktoś, kto jedzie do Gruzji pierwszy raz, szuka innych rzeczy niż ktoś, kto zna tam każdą marszrutkę. Blog o wszystkim nie ma stałego czytelnika. Dlatego teksty na tej stronie dzielą się na pięć działów, a każdy wpis należy do jednego z nich.

Jeden temat to jedno pytanie i jeden wpis. Dwa teksty na to samo pytanie konkurują ze sobą w wyszukiwarce, a żaden nie jest pełny. Zanim zaczniesz pisać, przejrzyj własne archiwum. Czasem wystarczy rozbudować stary wpis.

Tematy biorą się z pytań

Najlepsze tematy to pytania, które ktoś już zadał. Zapisuj je na bieżąco: z maili, z komentarzy, z rozmów po powrocie z wyjazdu. Pytanie „co spakować na weekend” daje lepszy wpis niż ogólne rozważania o pakowaniu. Taką odpowiedzią jest nasza lista na weekend w drodze.

Gdy blog już działa, drugim źródłem jest Google Search Console. To bezpłatne narzędzie Google. Pokazuje, po jakich zapytaniach ludzie widzieli twoją stronę w wynikach. EcoPower dobiera tematy wpisów z tych danych i z planera fraz w Google Ads. Szukaj zapytań, które mają wyświetlenia, a nie mają u ciebie osobnego tekstu. Nowa strona takich danych jeszcze nie ma, więc na start zostają pytania ludzi.

Stały rytm zamiast zrywu

Dziesięć wpisów w jeden weekend, a potem pół roku ciszy, mówi czytelnikowi, że blog umarł. Lepiej pisać mniej, ale regularnie. Dla małej firmy EcoPower przyjmuje od dwóch do czterech wpisów w miesiącu, każdy z czymś z własnej pracy. W jej ofercie prowadzenie bloga to cztery wpisy miesięcznie. Stały rytm liczy się bardziej niż liczba.

Rytm nie znaczy, że musisz pisać co tydzień. Teksty powstają, kiedy masz czas, a wychodzą według kalendarza. Tak działa ta strona. Część naszych wpisów czeka z datami na najbliższe tygodnie. Strona przebudowuje się co rano i wpis pokazuje się sam, gdy nadejdzie jego dzień.

Daj też blogowi kanał RSS. To lista nowych wpisów, którą czytają programy i inne strony. Nasza zakładka Polecamy co rano pobiera w ten sposób zapowiedzi z blogów pięciu firm.

Długość wynika z pytania

Google pisze, że nie ma magicznej liczby słów, do której trzeba dobić. Wpis kończy się, gdy pytanie ma pełną odpowiedź. EcoPower zmierzyła poradniki w dwudziestu dużych polskich serwisach. W portalach ogólnych mediana wyszła niecałe 600 słów, w serwisach o domu i remoncie blisko 1500. Odpowiedź na proste pytanie bywa krótka. Przewodnik po kraju będzie długi.

Budowa jest ważniejsza od długości. Pierwszy akapit od razu odpowiada na pytanie z tytułu. Czytelnik najpierw przebiega tekst wzrokiem, więc odpowiedź schowana w piątym akapicie przepada. Dalej idą śródtytuły, które mówią treść, każdy z jedną myślą. Listę stosuj tam, gdzie ktoś będzie coś odhaczał.

Zdjęcia własne albo z licencją

Zdjęcie ma pokazywać to, o czym jest akapit obok. Najlepsze są własne. Drugie wyjście to bank zdjęć z licencją na użycie na stronie, ale wtedy nie podpisuj ich tak, jakby były twoje. EcoPower nie wstawia na strony obrazów z generatora, tylko prawdziwe fotografie. My też korzystamy z banku zdjęć.

Każde zdjęcie potrzebuje opisu alternatywnego, czyli zdania o tym, co widać w kadrze. Odczyta go czytnik ekranu, a Google dzięki niemu rozumie obraz. Sam „zachód słońca” mówi mało. „Grupa turystów z plecakami na łące o zachodzie słońca” mówi, co jest na zdjęciu. Jak nazywać pliki, piszemy przy własnej stronie z podróży, a jak robić kadry, w tekście o zdjęciach z podróży telefonem.

Daty uczciwe, zmieniane za treść

Data mówi czytelnikowi, czy informacja jest świeża. Nie stawiaj daty z przyszłości. Nie przestawiaj jej też na dziś, gdy poprawiasz literówkę albo link. Google w swoich wytycznych pyta, czy ktoś zmienia daty, żeby strona wyglądała na nowszą. Datę aktualizacji dopisz, gdy zmieniła się treść: doszła sekcja, zmieniły się przepisy albo rozkład jazdy. Data pierwszej publikacji zostaje.

Stare wpisy przeglądaj. Tekst o roamingu starzeje się szybciej niż tekst o pakowaniu. Rok w tytule oznacza przegląd co rok.

Pomiar w Search Console

Liczba wpisów nie mówi, czy ktoś je czyta. Po dwóch do czterech tygodniach od publikacji zajrzyj do Search Console. Sprawdź, czy wpis ma wyświetlenia, na jakiej jest pozycji i po jakich zapytaniach go widać. Tytuł zmieniaj dopiero z takimi danymi. Wcześniej to zgadywanie. Wpis, który ma wyświetlenia, ale traci kliknięcia, nadaje się do rozbudowy.

Wpisy na ilość, kopie i frazy

W zasadach Google masowe teksty pisane głównie pod wyniki wyszukiwania są opisane jako spam. Przepisany cudzy tekst nic nie dodaje, bo czytelnik znalazł już oryginał. Fraza, pod którą chcesz być widoczny, ma paść naturalnie: w tytule, w pierwszym akapicie i w jednym śródtytule. Blok nazw miast pod tekstem to upychanie fraz. Nie wymyślaj też przeżyć. Jeśli czegoś nie sprawdziłeś sam, napisz, skąd to wiesz.

Na początek zapisz dziesięć pytań, które ktoś zadał ci w ostatnim roku. Rozpisz je w kalendarzu co tydzień albo co dwa tygodnie. Tak masz gotowe pierwsze dwa, trzy miesiące bloga.

  • blog
  • pisanie
  • Search Console
  • zdjęcia
  • kalendarz wpisów

Więcej z działu Technologia